Strony

Zapraszam do współredagowania...



Sukcesy polskich sportowców na arenie krajowej i międzynarodowej - komentarze, oceny...
Zapraszamy do dyskusji !

sobota, 6 lipca 2013

Niedoświadczony Janowicz nie potrafił dobić rywala...

Trochę obawiałem się tego półfinału - bałem się, że Murray zmiecie Janowicza z kortu, że go ośmieszy...
Tymczasem pierwszy set pokazał, że "Jerzyk" wyszedł na kort bardzo skoncentrowany, zmotywowany z ułożonym planem gry.
Plan był prosty - wygrywać serwisy i jak się da spróbować powalczyć o przełamanie.
Szli łeb w łeb, rakieta w rakietę a w tiebreaku Janowicz pokazał że może wygrać nawet z drugą rakietą świata...
Gładko wygrał tiebreaka i objął prowadzenie 1:0

Teraz powinno być już tylko łatwiej - rywal był pod presją...
Niestety, pierwszy gem drugiego seta pokazał, że Janowicz to jeszcze niedoświadczony zawodnik - dość lekkomyślnie stracił go i tego przełamania nie udało mu się odrobić w tym secie, choć czasem było blisko.
Czyżby uwierzył, że Murray już jest na deskach? 1:1

Set trzeci rozpoczął się jak marzenie - szybkie przełamanie Szkota i po chwili zrobiło się 4:1 dla Janowicza. Doświadczony i konsekwentnie grający gracz już by tego nie oddał...
Tymczasem Janowicz kompletnie odpuścił serwis Murraya na 4:2 licząc na swój na 5:2.
I gdyby nie zaczął gwiazdorzyć, grać pod publiczkę, popisywać się dropshotami tam, gdzie nie było to konieczne - z pewnością było by 5:2 a dokończenie seta byłoby formalnością!

Przegrał własny serwis i zrobiło się 4:3...
Murray złapał wiatr w żagle i uwierzył, że ten set może być jeszcze jego - wygrywa własny serwis, co było raczej oczywiste a potem przełamał na 4:5...
Dokończenie seta przy własnym serwisie to był czysta formalność - 4:6 !

W tym momencie stało się jasne, że ten mecz Janowicz już przegrał, przegrał go w głowie przez własną młodzieńczą lekkomyślność, brak konsekwencji.
Kiedy w pierwszym secie trzymał się nakreślonej taktyki - wygrał go...
Kiedy poniosła go fantazja - nie miał szansy na wygraną z tak doświadczonym tenisistą jak Murray.

Przegrał na własne życzenie...

Nie zmienia to faktu, że gra w półfinale i tak jest wielkim sukcesem i to trzeba docenić i pogratulować!
Pozostał jednak niedosyt... :-(

Ps. I jeszcze jedno - irytują mnie wszelkie artykuły mówiące ile to Janowicz zarobił, że jest milionerem etc. Ok, zarobił 400 tysięcy funtów czyli jakieś 2 miliony złotych...
Ale czy ktoś komuś zabrania trenowania tenisa i zarabiania w ten sposób?
Ale czy ktoś z tych pismaków napisał ile wcześniej trzeba zainwestować w drogie treningi, ile pracy morderczej trzeba włożyć żeby dość lub NIE do takiego poziomu?
Nie przeliczajmy tego w ten sposób, że po 4-5 godzinach walki na korcie dorobił się 2 milionów złotych !
To efekt końcowy tysięcy godzin treningów...

piątek, 5 lipca 2013

Kontrowersyjna Agnieszka Radwańska...

Trzymałem kciuki za Radwańską i jestem bardzo rozczarowany nie tyle porażką, bo walczyła dzielnie i nic pod względem sportowym nie można jej zarzucić. Zabrakło naprawdę niewiele, może trochę szczęścia...
jestem rozczarowany stylem w jaki tak klasowa, światowego formatu sportsmenka zakończyła ten mecz !
Pogarda to dla Lisicki, czy może nie mogła jej spojrzeć w oczy?
Spojrzeć w oczy lepiej dysponowanej w danym dniu rywalce?

A może złość wynikająca z tego, że oto koło nosa przeszło jej bodaj dodatkowe 2 miliony złotych, bo chyba tyle więcej miałaby premii gdyby weszła do finału?
Czy naprawdę Krakowianie ponda wszystko stawiają kasę?

Przecież tej jej chyba nie brakuje - powinno ją być stać na klasę, na to aby z uśmiechem (nawet wyreżyserowanym ) podać rękę i podziękować za sportową rywalizację?
Ja wiem, że gdy ma się dużo kasy, to chce się jej mieć jeszcze więcej, tym bardziej, że w ciągu 3 godzin można ją wygenerować w takiej wielkości.
Ale klasę sportowca poznaje się właśnie po takich gestach - widać Radwańska nadal tkwi w zaścianku krakowskim...
a nie po buńczucznym "a co miałam zatańczyć przed Sabiną...?" - to straszna wiocha była !

Będzie z pewnością na koniec roku jedną z kandydatek do tytułu Sportowca Roku, ale nie zdobędzie go, bo kibice będą jej pamiętać takie właśnie zgrzyty...
Tak jak zapamiętali jej słynny wywiad po nieudanym starcie podczas Olimpiady w Londynie, kiedy to niefortunnie stwierdziła, że inne turnieje są dla niej ważniejsze (tak to odebrali kibice).

Pani Agnieszko!
Jeśli pani to czyta, to proszę to przemyśleć...

Mój tata zwykł mawiać - "Kto się wróblem urodził, kanarkiem nie zdechnie..."
Mam nadzieję, że pani jednak tym kanarkiem a nie wróblem się urodziła a rodzice przekazali pani odpowiednie wartości?
A to co czasem się zdarza, to tylko wypadki przy pracy - wynik niedojrzałości emocjonalnej, a nie brak elementarnych zasad dobrego zachowania...?

piątek, 26 kwietnia 2013

"Robertomania" !!!

Po tym jak Robert Lewandowski strzelił w meczu półfinałowym LM 4 bramki "wielkiemu" Realowi Madryt - Niemcy, ba... Europa... a nawet świat oszalał na jego punkcie !
I nie ma się temu co dziwić, bo kariera Roberta Lewandowskiego przebiega wręcz wzorcowo i powinna być przykładem dla młodych piłkarzy, którzy pragną iść w jego ślady !

Ale... no właśnie!
Nie wystarczy mieć talent - trzeba go poprzeć ciężką pracą na treningach a nawet jeszcze po nich, samodzielnie ćwicząc wybrane elementy rzemiosła piłkarskiego.
Tą ciężką pracę Roberta widać - z miesiąca na miesiąc staje się coraz doskonalszym piłkarzem!
Jeszcze rok temu nie był tak pewny na boisku jak teraz, kiedy potrafi nie tylko strzelać brami, ale je także wypracowywać!
Brawo Robert ! W pełni zasługujesz na uznanie !!!

Równocześnie w wielkim sukcesem, a właściwie połową sukcesu, bo jeszcze trzeba zagrać dobrze w Madrycie nie obronić zaliczkę z Dortmundu...
A więc równocześnie z wygraną 4:1 rozgorzała dyskusja i domysły gdzie zagra Robert w przyszłym sezonie?

Są tacy, co twierdzą, że podpisał on nawet umowę z Bayernem Monachium...
Totalna bzdura - nie może nawet prowadzić rozmów na ten temat w okresie obowiązywania kontraktu, bo może zostać ukarany karą finansową !
Był już taki przypadek - choć nie pamiętam jakiego piłkarza dotyczył...

Załóżmy jednak że BVB daje mu zgodę na odejście, choć nie musi, bo kontrakt jest do 2014 r.

Bayern Monachium...

Co zyska - na pewno finansowo !
Czy będzie grał w pierwszym składzie ? Niekoniecznie... bo kadra jest tak szeroka, że za chwilę zaczną się niesnaski, dlaczego on a nie ja...
Straci na pewno - sympatię kibiców BVB !!!
Moim zdaniem to nie jest dobry kierunek!

Manchester United...
Jeśli już to jest to chyba jedna z najlepszych możliwości.
Nowa liga, klub grający w stylu, który do którego Robert pasuje!
Finansowo na pewno byłby zadowolony.
Oczywiście zawsze istnieje ryzyko niedopasowania się do zespołu, ale nie w przypadku Roberta!

No i Real Madryt...
Dobry kierunek ale i przestroga - Sahin stamtąd wrócił...

A może jednak nowy kontrakt z BVB ?
Po takim rewelacyjnym występie z Realem, po tym jak ociera się o koronę króla strzelców Bundesligii włodarze BVB na pewno nie poskąpią grosza na jego wynagrodzenie.
Bo to nawet wstyd, żeby jeden z najlepszych obecnie piłkarzy Europy a może nawet świata zarabiał
takie "grosze" - połowę tego co Goetze.

czwartek, 4 kwietnia 2013

Kandydaci do tytułu "Sportowiec Roku 2013" - kwartał pierwszy...

Na początku zaproszenie na nasz profil FB, gdzie na bieżąco komentujemy informacje podawane na różnych portalach sportowych...

Facebook - Emocje sportowe z polskim akcentem w tle...

Mamy już przeszło 100 "polubień..." :-)

Wracając do głównego tematu...

Sportowca Roku wybiera się na przełomie roku - wtedy największe szanse mają ci sportowcy, którzy aktualnie startują i osiągają dobre wyniki.
Dlatego w ostatnich latach (XXI wiek) tytuły te zdobywali najczęściej sportowcy "zimowi" - Adam Małysz  4-krotnie  (2001-2003 oraz 2007) i Justyna Kowalczyk - także 4-krotnie (2009-2012).
Nie jest to oczywiście regułą, bo 3 razy w latach 2004-2006 sięgnęła po ten tytuł pływaczka Otylia Jędrzejczak i raz w 2008 roku Robert Kubica (F1).
Na przełomie wieków w 2000 roku - Robert Korzeniowski (chód sportowy).

Nie neguję tu zasadności przyznawania tych tytułów zarówno Adamowi Małyszowi czy Justynie Kowalczyk - w pełni sobie na to zasłużyli ambicją, wolą walki a przede wszystkim wynikami.

Chciałbym jednak aby zapamiętać sobie już dziś kilka nazwisk, które pokazały się z bardzo dobrej strony już w pierwszych trzech miesiącach tego roku.
A trzeba przyznać, że trochę sukcesów sportowych odnotowaliśmy... :-)

A więc do dzieła:

1. Justyna Kowalczyk - biegi narciarskie - wygrana w TdS (4 raz z rzędu) , wygrany PŚ (4 raz) i mała Kryształowa Kula za dystanse, srebrny medal na MŚ (30 km stylem klasycznym).
Trochę się tego nazbierało - gdyby to przeliczać na punkty to przyznajemy Justynie - 36 punktów na 40 możliwych... te -4 to za niedosyt po MŚ... ;-)

2. Krystyna Pałka - biathlon - srebrny medal na MŚ w biegu na dochodzenie na 10 km.
Krystyna nieźle też spisywała się w PŚ - dlatego dajemy jej 8 punktów na 10 możliwych.

3. Agnieszka Radwańska - tenis - po dwóch zwycięstwach na początku sezonu w niezbyt mocno obstawionych turniejach przyszedł spadek formy i Agnieszka nie wchodzi już nawet do półfinałów rozgrywek. Jednak ciągle przysparza nam sporo emocji...
Dlatego dajemy jej także 8 punktów na 10.

4. Kamil Stoch - skoki narciarskie - złoty medal MŚ na dużej skoczni, 5 miejsce na normalnej, brązowy medal w drużynie, 3 miejsce w klasyfikacji końcowej PŚ (miejsca na podium na poszczególnych zawodach).
To był naprawdę dobry sezon Kamila, choć początek nie zapowiadał tego...
Sukcesy są porównywalne do Justyny Kowalczyk - dlatego podobnie jak ona dostaje 36 pkt na 40 możliwych.
4 odejmujemy za straconą szansę na medal na normalnej skoczni - po pierwszej serii był 2...

5. Drużyna skoczków narciarskich - brązowy medal na MŚ, dobre równe występy w PŚ, ostatecznie dobre wysokie 5 miejsce w PŚ, choć niewiele brakowało, aby było wyżej...
Występy na miarę możliwości tego zespołu - 10 pkt na 10 możliwych.

6. Piotr Żyła - skoki narciarskie - brąz z drużyną skoczków na MŚ, miejsca na podium w PŚ w tym pierwsze, ostatecznie 15 miejsce w klasyfikacji generalnej.
Skoki na miarę swoich możliwości - 18 pkt na 20 możliwych.

7. Zbigniew Bródka - panczenista - zdobywca PŚ na dystansie 1500 metrów - 8 punktów.

8. Monika Hojnisz - biathlonistka - brązowy medal ze startu wspólnego w MŚ.
ME - brązowy medal na 15 km
ME - brązowy medal na 7,5 km sprint
ME - złoty medal w biegu na dochodzenie na 10 km
I mimo tego, że udział zawodniczek ograniczono wiekowo do lat 26, to i tak są to duże sukcesy Moniki.
Dlatego dajemy jej 36 pkt na 40 możliwych.

9. Drużyna biathlonistek - startowały ze zmiennym szczęściem w PŚ, ale na miarę swoich aktualnych możliwości. Plasowały się wysoko w klasyfikacji PŚ. Krystyna Pałka, Monika Hojnisz, Magdalena Gwizdoń punktowały bardzo często.
Dajemy im 16 pkt na 20 możliwych - chociażby za ambicje. Trochę zabieramy za nieprzewidziane wtopy... ;-)

Kandydat na trenera roku - Łukasz Kruczek (skoki narciarskie)

Jego kilkuletnia praca przynosi efekty - mimo słabego początku sezonu pokazał, że potrafi zmotywować chłopaków do super skoków.
Nareszcie mamy drużynę równo skaczącą - 3 skoczków skacze na wysokim poziomie, brakuje tego czwartego i będzie szansa na medal na Olimpiadzie.
O sile tego zespołu świadczą też indywidualne sukcesy - na podium staje już nie tylko Kamil Stoch, ale także Piotr Żyła. Myślę, że już wkrótce dołączy do nich także Maciek Kot...
W odwodzie Krzysztof Miętus i Dawid Kubacki, który też potrafi błysnąć na skoczni...

To nasze typy - być może o kimś zapomnieliśmy... prosimy o sugestie !

wtorek, 22 stycznia 2013

Czarny "Dzień Babci" polskiego sportu...

Niestety...
Parafrazując znane powiedzenie "do trzy-nastu razy sztuka" - Agnieszka Radwańska po 13 zwycięskich meczach bez straty seta uległa wczoraj w ćwierćfinale Chince Na Li - 2:0 w Australian Open.
Wygrała z nią już w tym roku - tym razem jednak musiała się pogodzić z porażką!
7:5 i 6:3 nie przynosi jej jednak ujmy...

Gorzej wypadli nasi szczypiorniści z konfrontacji  z Węgrami w 1/8 MŚ - przegrana 27:19 pokazała, jak dużo jeszcze jest do zrobienia w polskiej reprezentacji.

Węgrzy obnażyli wszystkie nasze słabości:
1. Brak różnorodności w grze - zbyt schematycznie...
2. Gra na jednego lidera, potrafiącego strzelać bramki (B.Jurecki)
3. Brak strzałów z dystansu
4. Nie istnieje praktycznie atak skrzydłami, a tak wiele pięknych wkrętek obserwowaliśmy w wykonaniu Polski w dobrych czasach tej reprezentacji
5. Brak szybkiego kontrataku - kiedy przejmujemy piłkę zamiast gnać na bramkę rywala, my... dokonujemy zmian !!!
6. Błędy, gubienie piłek - owszem , czasem najlepszemu się zdarza, ale nie aż tak dużo... ile ataków wczoraj zakończyło się bez strzału?
7. Niewykorzystane rzuty karne...
8. Okresy przestojów - dekoncentracji... sił i koncentracji starcza tylko na jedną połowę...
A tu okazuje się, że jest jak w skokach narciarskich - trzeba oddać dwa równe skoki... ! :-) zagrać bez rekordów, ale dwie równe połowy!!!

To wszystko sprawia, że jesteśmy w rankingu światowym tam gdzie nas usadzili wczoraj Węgrzy... na miejscu 9-16 !!!
Należy mieć nadzieję, że rzeczywiście jest to drużyna w budowie i z każdym rokiem będzie lepiej.
Ale jeśli tak ma być nowi zawodnicy muszą się aktywniej włączyć do tej gry, a trener częściej na nich stawiać. 
Póki co, nadal najlepszy jest stary wysłużony "garnitur" jeszcze z czasów Wenty!

Niewiele się więc zmieniło w tej drużynie od czasów Wenty - nadal brak przełomu... zmienił się trener, mentalność w zawodnikach pozostała !

czwartek, 17 stycznia 2013

Podsumowanie sportowego roku 2012

Najlepszym podsumowaniem jest chyba wybór sportowca roku... kolejny raz została nim Justyna Kowalczyk, mimo, że nie zdobyła Kryształowej Kuli...
Niektórzy dziennikarze kręcili nosem na fakt, że nie został nim Tomasz Majewski - dwukrotny złoty medalista olimpijski w pchnięciu kulą, czy nasza specjalistka od młota - Włodarczyk!
No cóż - wybory odbywają się w czasie, kiedy odbywają się kolejne zawody PŚ i Tour de Ski... Kowalczyk jest więc niemal codziennie w serwisach sportowych i odnosi sukcesy - nietrudno więc o to, że to ona jest odbierana jako ta najlepsza...
Szczerze powiedziawszy - JEST i basta !!! :-)

Doceniam ciężką pracę lekkoatletów, ale jest zbyt mało relacji sportowych z lekkoatletyki i spektakularnych sukcesów, aby kibice to odnotowali i zapamiętali na dłużej...

Olimpiada wypadła przeciętnie - trochę rozczarowań, trochę pozytywnych niespodzianek... 10 medali, w tym 2 złote, 2 srebrne i 6 brązowych to chyba nie jest szczyt możliwości naszych sportowców.

Zawiodły nasze drużyny siatkówki i piłki nożnej...
Po pięknym sukcesie w Lidze Światowej dziennikarze upatrywali w nich złotych medalistów olimpijskich a tu klops - nie było żadnego medalu !
Może spadek formy a może presja sprawiła, że nasi siatkarze przegrywali to, co nawet nie powinni zremisować... (choć takiego wyniku siatkówka nie przewiduje... ;-) )

Euro 2012 - obiecujący początek z Grecją, gorszy wynik... 1:1, przyzwoita gra z Rosją i kolejny remis... 1:1. Potem gra o awans z Czechami - tu już było gorzej... i jeden błąd Rafała Murawskiego zdecydował o przegranej i zakończeniu rozgrywek już w fazie grupowej.
Niespodziewanie dalej przeszły Czechy i Grecja... na które niewielu stawiało !

Jesienią - piłkarze nieco się zrehabilitowali remisując z Czarnogórą na ich trudnym terenie, wygrywając z Mołdawią i remisując po niezłej grze z Anglią 1:1, choć mogli to spotkanie wygrać...
5 punktów w eliminacjach do Mundialu 2014 - nie jest źle, choć mogło być lepiej...

Kompromitacje jednak zaliczył PZPN - dwa pierwsze mecze naszej reprezentacji kibice nie mogli za darmo obejrzeć w telewizji misyjnej czyli TVP za darmo - trzeba było za tą przyjemność płacić...
Dopiero z Anglią udało się choć nie za pierwszym razem - tu w pamięci kibiców pozostanie odwołanie meczu w terminie, bo Stadion Narodowy stał się nagle Basenem Narodowym...

Tak więc ten rok sportowy nie należał do specjalnie udanych i w szkolnej skali od 1 do 6 - oceniam na 3.

niedziela, 11 listopada 2012

Sportowe podsumowanie miesiąca...

Brak czasu spowodował, że nagannie spadła systematyczność wpisów... :-(
A działo się ostatnio wiele na polu sportowym z udziałem Polaków!

Najpierw piłka nożna i słynna afera dachowa - wiadomo... mecz z Anglią w ramach eliminacji do Mundialu2014 trzeba było przełożyć, bo nikt w porę nie podjął decyzji o zasunięciu dachu...
A kiedy już rozpadało się na dobre - ponoć już nie można było, choć tu opinie były sprzeczne.
Do kitu też była murawa - ta na Euro była gruba z odpowiednim odprowadzeniem wody za 6 mln złotych.
Teraz położono jakieś "badziewie" za zaledwie 700 tysięcy...

A ja się pytam - czy kiedyś też tak zmieniano co rusz murawę?
Czy np. na stadionie Borussii też zmienia się murawę po kilku spotkaniach czy może odpowiednio się ją pielęgnuje?

Kto był winien afery dachowej?
Moim zdaniem po połowie PZPN i FIFA... w żadnym wypadku NCS czy pani "ministra" Mucha...

Blamaż i zdenerwowanie kibiców osłodzili nieco nasi futboliści remisując z Anglią 1:1 i mają niezłą pozycję wyjściową w grupie do awansu...
Szkoda, że nie wygrali, bo Anglicy nie zaprezentowali się zbyt dobrze - można było ich ograć... może gdyby piłkarze bardziej w to wierzyli tak by się stało?
Przypadkowa bramka dla Anglików po rykoszecie od głowy Piszczka po strzale Rooneya i trzeba było gonić wynik - udało się i w drugiej połowie po główce Glika jest wyrównanie...

Remis, zwycięstwo i remis po pierwszej części rozgrywek naszej reprezentacji... zajmujemy 3 miejsce w tabeli a niespodziewanie na miejscu drugim po Anglikach znajduje się reprezentacja Czarnogóry.
Słabo spisuje się Ukraina - w trzech meczach zaledwie 2 punkty...

Skoro mowa o piłce nożnej to warto odnotować dobre występy naszych piłkarzy w ramach Ligii Mistrzów w Borussii Dortmund - wygrana u siebie z Realem 2:1 (bramka Lewandowskiego) i remis 2:2 (choć mogła być wygrana... gol stracony w 89 minucie) - to robi wrażenie...
BVB zajmuje 1 miejsce w grupie i wszystko wskazuje na to, że uda się im wyjść z grupy!

W ostatnich tygodniach wszystkie serwisy sportowe i nie tylko zdominowane były przez Jerzego Janowicza - młodego tenisisty z Łodzi, który na turnieju w Paryżu wykosił z turnieju gwiazdy z czołówki światowego tenisa... Mierzący 203 cm wzrostu Jerzyk nokautował rywali serwisami o prędkości 250 km/h i imponowal walecznością oraz skrótami - drop shotami...
Przegrał dopiero w finale po wyrównanej walce z Hiszpanem Ferrerem...
W rankingu ATP awansował na miejsce 26... co jest niebywałym osiągnięciem!
Oby tak dalej, oby nie był to tylko jednorazowy wybuch formy!
Brawo Jerzyk - czekamy teraz na Australian Open !!!

Na koniec boks - tu niestety się nie udało...
Bardzo liczyłem na Mariusza Wacha, który doskonale radził sobie na zawodowym ringu z dotychczasowymi  rywalami...
Biorąc pod uwagę jego warunki fizyczne - też 203 cm wzrostu, duży zasięg ramion - 208 cm... sądziłem, że będzie w stanie sprostać Władymirowi Kliczce i przynajmniej nawiązać wyrównaną walkę...
Niestety - Władymir od samego początku narzucił swój styl walki i bawił się z nim jak kot z myszką zanim ją pożre... :-)
Tylko przez moment wydawało się w 5 rundzie, że Wach się obudził... albo może inaczej - Kliczko przysnął ;-)... ale Wach nie potrafił tego wykorzystać!
Rzucił się na rywala bez ładu i składu - na oślep...
Potem to już był tylko pokaz szybkości uderzeń Kliczki.
W 8 rundzie Kliczko spróbował jak zawsze wtedy znokautować rywala - ale Wach dzielnie przyjmował ciosy i nie upadł, choć słaniał się na nogach.
W kolejnych rundach Kliczko zdając sobie sprawę w wielkiej przewagi punktowej już nie ryzykował i powalczył do końca - wytrwanie do końca walki przez Wacha uznano za jego sukces... ;-)
Wach był wolny jak lokomotywa i nie sprostał szybkiemu Władymirowi...
Jego ciosy były jak głaskanie - nie miały swej siły i precyzji!
Jeszcze dużo się musi nauczyć i poprawić!

Tak naprawdę Kliczko ma niepisany układ z telewizjami, że nie będzie kończył walk zbyt wcześniej, tak aby oni mogli wyemitować wszystkie reklamy i odbić sobie to co zapłacili za prawa do transmisji...

Tak czy siak - fajnie, że Polacy liczą się w świecie sportu i dziękujemy im za to, nawet jeśli nie zawsze odnoszą sukcesy!
Ważne że próbują... !

sobota, 8 września 2012

Piłkarski skandal z reprezentacją w tle...

Tego jeszcze nie było...

Reprezentacja Polski wymęczyła na wyjeździe z Czarnogórą cenny remis 2:2 w eliminacjach do Mundialu 2014 w Brazylii.
Chwała im za to, bo ten jeden punkcik może okazać się bardzo cenny w ogólnym rozrachunku!
Dlaczego?
Bo zakładam, że to Anglia zdobędzie pierwsze miejsce w naszej grupie a nam przyjdzie rywalizować z innymi drużynami, które zajmą miejsca drugie. 8 najlepszych drużyn z tych miejsc zagrają baraże o 4 miejsca dodatkowe (drużyny z miejsca pierwszego awansują automatem).
Dlatego warto zadbać o każdy punkcik... bo jak widać Czarnogóra nie zamierza składać broni, a jest też przecież Ukraina, która pokazała się z niezłej strony podczas Euro2012.
Z kronikarskiego obowiązku warto odnotować, że pierwszą bramkę zdobyli już w 5 minucie Polacy po rzucie karnym wykonywanym przez Błaszczykowskiego, a wyrównującą na 2:2 - Adrian Mierzejewski.

Już za kilka dni mecz z Mołdawią, którą Anglia pokonała wysoko u nich aż 5:0...
Gramy we Wrocławiu i tak się zastanawiam, czy nareszcie uda się pokonać fatum jakie ciązy nad tym stadionem - polska reprezentacja przegrała na nim 2 razy, Śląsk też dwukrotnie w pucharach...
Można więc sądzić, że mecze na tym stadionie z zagranicznym rywalem kończą się wyłącznie porażkami... :-)

Ale nie to, że tak naprawdę mecz w Podgorlicy powinien być przerwany ze względu na trafienie naszego bramkarza petardą - mecz z Czarnogórą ani z Mołdawią nie będzie można obejrzeć w ogólnopolskiej bezpłatnej telewizji, mimo że odpowiednie ustawy tak nakazują.
Co z tego, że nakazują, jak TVP nie było stać na warunki zaporowe jakie postawiła spółka Sportfive żądając milionów Euro za transmisje.
Nigdy tak nie było, nawet w czasach PRLu, żeby trzeba było płacić za obejrzenie naszej, reprezentacji POLSKI, w telewizji!

Tak się zastanawiam, że spółka Sportfive nie powinna płacić Polsce opłaty za czerpanie korzyści materialnych z transmisji meczów reprezentacji naszego kraju.
A może polski rząd powinien zakazać PZPN-owi używania dla tej drużyny nazwy reprezentacja POLSKI ?
Może powinna to być reprezentacja PZPN-u skoro to oni za pośrednictwem spółki Sportfive czerpie korzyści materialne z tego tytułu?

Nie wykupiłem, jak chyba wielu, prawa do obejrzenia tego meczu - nie dlatego, że nie było mnie stać na to... ale dlatego, spółka Sportfive zastanowiła się w przyszłości, czy lepiej obniżyć cenę na prawa do transmisji i mieć zagwarantowaną określoną kwotę, czy zbierać ochłapy od pojedynczych narwańców, którzy zdecydowali się wybulić 20 zeta za półtoragodzinny, mary show piłkarski !

piątek, 24 sierpnia 2012

Co tam panie w polskiej piłce klubowej?

Po staremu...

Dwa kluby nam zostały w europejskich pucharach... w Lidze Europejskiej - Legia Warszawa i ten, któremu nie udało się w Lidze Mistrzów - Śląsk Wrocław.

Meczu Śląska nie widziałem - ale wynik mówi sam za siebie... 3:5 wygrał Hannover na boisku we Wrocławiu...
Powoli zaczynam nabierać pewności, że stadion ten naprawdę jest pechowy - to już piaty mecz przegrany przez polskie zespoły z rywalem zza granicy... 2x Polska, 3x Śląsk...
Żeby chociaż jakiś remis, ale nie - za każdym razem przegrana !!!

Jeśli chodzi o mecz - Śląsk nie był w tym meczu faworytem...
Rozmiary porażki przerażają - dać sobie wbić aż pięć bramek na swoim boisku... to zła cenzurka dla obrony Śląska.
Pocieszające jest to, że sam też strzelił 3 bramki i przez moment nawet był, remis który dawał jakąś szansę w rewanżu... wystarczyło trochę szczęścia i jakaś przypadkowa bramka w rewanżu i można byłoby dowieźć wynik do końca meczu...
Porażka w takim rozmiarze to już raczej pożegnanie z pucharami - chyba, że nagle Śląsk dozna przypływu formy i strzeli w rewanżu 3 bramki nie tracąc żadnej... teoretycznie możliwe - chyba tylko teoretycznie ! ;-)

Zgoła w innymi nadziejami kibice spoglądali na spotkanie Legii z Norwegami...
Legioniści w pierwszej połowie grali mądrze - atakowali ale i dość dobrze się bronili...
Zaowocowało to piękną bramką Jakuba Koseckiego pod koniec pierwszej połowy.
Podoba mi się ten chłopak - jest szybki, dynamiczny, ma wielką ochotę do gry, a co istotne do nauki od starszych kolegów. Potrafi wyciągać wnioski z niepowodzeń i wdrażać je w kolejnych minutach gry... nie udało się w taki sposób, spróbował technicznym strzałem i wyszło...
Jeszcze dużo musi się nauczyć - zdarzają mu się jeszcze dość często podania niedokładne lub sytuacje, kiedy nie wie, co ma z piłką zrobić... ale to tylko kwestia czasu, jak nabierze odpowiedniego doświadczenia. Moim zdaniem już teraz powinien zainteresować się nim trener naszej kadry Waldemar Fornalik - takiego piłkarza, walecznego, bojowego, "gryzącego trawę" tej drużynie potrzeba !

Na przerwę Legioniści schodzili w dobrych nastrojach prowadząc 1:0.
W drugiej liczyłem na może jeszcze jedną bramkę i przy wyniku 2:0 można by spokojnie jechać na rewanż.
Stało się jednak inaczej - Legia w drugiej połowie to nie była ta Legia w pierwszej...
Na boisku dominował chaos, wybicia piłki na oślep - typowa "ligowa szmacianka"...
Czyżby Legia chciała "dowieźć" ten wynik do końca meczu?
To nie mogło się inaczej skończyć jak bramką wyrównującą i tak się stało na 10 minut przed końcem meczu...
Legioniści podjęli jeszcze desperackie próby wbicia bramki na 2:1, ale widać było że brakowało koncepcji JAK i chyba już trochę sił...
Radović nie grał na swoim normalnym poziomie, Saganowskiemu jakby rywal nie leżał... Ljuboja próbował, ale trochę zabrakło szczęścia.
Legia mogła ten mecz wczoraj wygrać - tylko czy naprawdę chciała?

Co tam panie w piłce klubowej?
Po staremu...
Prawdopodobnie już we wrześniu nie będziemy mieli w pucharach żadnego klubu - Śląsk na 99%, Legia na 60%...
Tak jak powiedział dziś rano w radiowej jedynce Marcin Zimoch - nasze kluby po sezonie wyprzedają swoich najlepszych "grajków" a na lepszych ich nie stać...
Dopóki ktoś nie postawi sobie celu aby stworzyć klub na europejskim poziomie, który będzie walczył o najwyższe cele, taki obraz polskiej piłki będziemy oglądać...
Tylko czy ktoś będzie maił interes w tym aby wyłożyć na zawodników kilkadziesiąt milionów?
Czy tacy piłkarze zechcą grać w polskiej lidze?
Nawet w rosyjskiej, chińskiej czy katarskiej, gdzie zarabia się krocie niewielu chce grać, bo o tych ligach się nie pisze... nie ma więc promocji dla piłkarza.
Idą tam grać więc tacy, którzy są na krótko przed sportową emeryturą aby dorobić i piłkarze, których skuszeni są wysokim zarobkami.
Póki co na polskie realia wystarczy sprowadzić Meliksonów, Ljuboję i już można walczyć o mistrza kraju...

A jednak można w Polsce stworzyć ligę, gdzie grają najlepsi na świecie - siatkówka...
Może warto przeanalizować jak do tego doszło i wdrożyć to do ekstraklasy piłkarskiej?
Przyjdą za tym kolejne pieniądze...

Zarobki takich klubów jak Real czy Barcelona to:
1. Prawa do transmisji meczów...
2. Wpływy z biletów, karnetów i lóż vipowskich
3. Sponsorzy
4. Licencje
5. Transfery...
6. Wpływy za udział w rozgrywkach europejskich

Może warto powalczyć o wzrost wpływów w każdym z tych obszarów?